droga krzyżowa

stacja czternasta: Jezus do grobu złożony

Ty leżysz w grobie
a my mamy weekend
starajcie się zrozumieć
ostatni będą pierwszymi
i pierwsi ostatnimi
i Ty jesteś ostatni
starajcie się zrozumieć
wczoraj wieszaliśmy króla
dziś nikt już nie pamięta
dziś nikt nic nie pamięta
ani Margaret Thatcher
ani premiera Ceausescu
ani Koła Fortuny
ani Wielkiej Gry

bo dzisiaj mamy weekend
w soboty nie pracujemy
i słychać głos Pana kochany
„sukces wam nie pisany”

Reklamy

stacja siódma: Jezus drugi raz upada pod krzyżem

darowane to rozdawane przydzielane

ty dostaniesz ból
ty dostaniesz łzy
wy cierpienie wielkie
ona wielki krzyż

a to nic, a to nic
tak przez życie można iść
to, co nie da żyć
to strach


stacja dziesiąta: Jezus z szat obnażony

chciałem być królem
jestem żebrakiem
z umysłem żebraka
nie umysłem Pana
i nie są najgorsze
te postrzępione szaty
najbardziej boli
ten żebraczy umysł


stacja piąta: Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi

Dobrze się chodzi swoimi drogami, tymi, które się zna, do których jest się przyzwyczajonym. I nie wchodzi się na nowe drogi, ze strachu. I całe życie chodzi się tą samą droga, w tę i z powrotem. Jak koń, który zna drogę powrotną i jest w stanie wrócić nawet z zasłoniętymi oczami. Na pole i z pola, do pracy i z pracy, do szkoły i ze szkoły, do warzywniaka i z warzywniaka, na wakacje i z wakacji. Wciąż ta sama droga.

Dał się zaciągnąć na inną drogę, którą nigdy wcześniej nie szedł, jedyną w swoim rodzaju. Tak, dał się zaciągnąć, bo przecież sam nie chciał. On Go zaciągnął, a On dał się zaciągnąć.

I nie koniecznie mowa tu o Cyrenejczyku, tamtego zaciągnęli Rzymianie, choć to też bardzo ciekawe: patrz Szymon stałeś się sławny, przeszedłeś do historii, dokonałeś wreszcie czegoś ty rolniku. Bo zszedłeś, nawet jeśli wbrew własnej woli, zszedłeś ze swojej codziennej drogi z pola do domu i może na obiad się nawet spóżniłeś.

Ale to o Nazarejczyku tu mowa. Tak, On dał się Mu zaciągnąć.

Jak fantastycznie jest na drogach, których się nie zna, na tych nowych drogach, na których po raz pierwszy stawia się kroki, których się nie zaplanowało, a może nawet których się nie chciało. Dopiero wtedy można poczuć, że się naprawdę żyje. To znak, że to Jego-twoje drogi.

To nic, że być może po drodze rozleje się krew. Przecież Życie więcej znaczy niż życie.


stacja czwarta: Jezus spotyka Swoją Matkę

jaka jest centralna stacja drogi krzyżowej?
nie śmierć na krzyżu, ale
Jezus spotyka Swoją Matkę 
bo Twoją duszę miecz przekroi
aby jawne stały się
ukryte znaczenia tych wszytkich pustych:
„kocham cię kochanie moje”
i zostały
usprawiedliwione